Jak emocje budują poczucie własnej wartości u dziecka

Czy emocje budują poczucie wartości u dziecka?

Jak dzieci uczą się o emocjach?

Dzieci najwięcej uczą się poprzez obserwację. Dlatego żeby w ogóle mówić o emocjach musimy sami odrobić solidną lekcję.
Emocje, które odczuwamy są nam potrzebne do życia i nie ma żadnych dobrych ani złych.  Emocje są neutralne.
Co z nimi robimy? To już inna sprawa. Z własnego doświadczenia wiem, że czasem tłumię złość albo odkładam na potem.  Staram się nie wybuchnąć. Niestety to powoduje że, w tym przypadku złość, nabiera siły. Wtedy na pewno wybuchnie.  Pytanie tylko czy na zewnątrz, czy do środka? Zranić kogoś czy siebie? Pytanie retoryczne, bo oba rozwiązania są do kitu!

Uczucia mają to do siebie, że przemijają. Nazwanie uczucia odbiera mu moc. Bardzo trudno zmienić własne postępowanie po prawie 40 latach życia. Na warsztatach umiejętności wychowawczych miałam okazję to potrenować.

Komunikat ja!

Po pierwsze komunikat ja! Kiedy nie robisz tego o co Cię proszę, czuję się lekceważona i narasta moja złość. – Myślę, że zaraz wybuchnę córeczko. – Do tego potrzebny jest ostrzegawczy ton. (Ciekawostka!  Bardziej wierzymy mowie ciała niż słowom.) Byłam zaskoczona, kiedy jak to zadziałało na dzieci:) Przy najbliższej okazji, kiedy córka miała gości i taka rozbrykana czwórka 7 latków biegała po mieszkaniu od prawie godziny, jeszcze dawałam radę. Ale kiedy cała czwórka zaczęła do mnie mówić jednocześnie pomyślałam, że oszaleję. I właśnie wtedy przyszło mi do głowy, że mogę spróbować nowego sposobu, więc powiedziałam: kiedy mówicie wszyscy na raz to czuję złość, bo nie wiem o co wam chodzi. I o dziwo usłyszeli i tylko jedno dziecko powiedziało w czym rzecz. No piękne! Spodziewałam się, że nawet ja sama nie usłyszę co mówię a tu taka niespodzianka…

Nazywanie uczuć dziecka!

Kiedy zrobiłam sobie przestrzeń na uświadomienie swoich uczuć i opanowałam komunikat ja, mogłam przejść do kroku numer dwa. Czyli nazywać uczucia córki.

Jeśli płakała, mówiłam -widzę, że jest Ci smutno. – Ona kiwała głową na potwierdzenie i dalej płakała więc ja znowu – wygląda na to że Kasia sprawiła Ci przykrość. – A ona ze złością – tak bo ona zawsze chce postawić na swoim – i opowiedziała mi całą sytuację po czym uspokoiła się od razu. I to było dla mnie zaskakujące bo do tej pory jej płacz potrafił trwać i trwać i nie miał końca. Postanowiłam, że będę dalej stosować ten sposób. Zwroty  „widzę, że” i „wygląda na to, że” wejdą na stałe do mojego maminego repertuaru.

W tym miejscu odsprzedam Wam trafną myśl – mamy dwoje uszu i jedne usta nie bez powodu – słuchajmy dwa razy więcej niż mówimy 🙂

 

Nazywanie uczuć dziecka daje taki efekt, że czuje się ono dobre, takie jakim jest. I ta akceptacja ponosi jego poczucie własnej wartości.

Dziękuję, że dotrwałaś do końca. Jeśli uważasz, że to moje pisanie pomaga i jest wartościowe daj mi znak w postaci komentarza polubienia lub udostępnienia tej treści. Dzięki temu będę wiedziała, że to co robię ma sens.